Wpisy użytkownika KaroSmile z dnia 3 lipca 2012

Liczba wpisów: 74

karosmile
 

KaroSmile: Zadzwonileś do mnie o drugiej w nocy,byłeś cały podenerwowany,jąkłeś się co drugie słowo.Gdy pytałam,czy coś się stało,tylko mnie zbywałeś.Zgodziłam się wyjść.Narzuciłam na siebie jakiś ciepły sweter,stare trampki i wybiegłam przed blok.Już tam czekałeś,w prawej dłoni trzymałeś jakąś małą karteczkę,nerwowo ugniatałeś ją palcami.Stałeś do mnie plecami i mruczałeś coś pod nosem.Rozejrzałam się wokół,było bardzo ciemno,jedynie dzięki świetle ulicznych latarni byłam w stanie ujrzeć twoją postać.Delikatnie przejechałam palcem po twoich spiętych plecach,gwałtownie się odwróciłeś.Byłeś cały blady,drżałeś.Roześmiałam się,wyglądałeś jak małe dziecko,które zgubiło swoją mamę pośród tłumu ludzi,wtedy spuściłeś wzrok.Uśmiech zniknął z mojej twarzy.Spojrzałam na ciebie pełna obawy,że stało się coś złego.Przygryzałeś dolną wargę,zawsze tak robiłeś,kiedy się denerwowałeś.Spytałam co się stało,ty tylko głębko westchnąłeś.Zaczynałam się coraz bardziej denerwować,usiadłam obok na ławce,poczułam jak łzy napływają mi do oczu.Podniosłeś pogniecioną kartkę w stronę latarni,by na niej coś odczytać,uklękłeś na przeciw mnie,złapałeś mnie za rękę i spojrzałeś mi głęboko w oczy.Serce biło mi jak oszalałe.Przecież byliśmy tylko przyjaciółmi,prawda?Tak mi mówiłeś.Przecież byłeś z nią,prawda?Tak mi mówiłeś.Przecież powiedziałeś,że nie możesz być ze mną,bo traktujesz mnie jak młodszą siostrę,prawda?Tak mi mówiłeś. Zacząłeś delikatnie jeździć palcem po wierzchu mojej dłoni,czułam przyjemne ciepło bijące z twojego ciała.Podniosłes moją dłoń ku swojej twarzy i ją czule pocałowałeś.Zabrałam ją i gwałtownie wstałam.Nie chciałam byś znów dał mi fałszywe nadzieje.Zaczęłam na ciebie krzyczeć,ale ty tylko chwyciłeś mnie za nadgarstkami i szarpnąłeś mna na tyle mocno,że od razu się uspokoiłam. - Przygotowałem tu jakąś beznadziejną przemowę,ale z tobą się nie da rozmawiać wariatko!-krzyknąłeś.-Więc lepiej przejdę do rzeczy .. - Byłabym wdzięczna .. -odparłam sucho.Zacząłeś się głupkowato śmiać.Trzepnęłam cię wtedy z całej siły w ramię,aż jęknąłeś.- Wyciągnąłes mnie o drugiej w nocy z ciepłego łóżka tylko po to,żeby zademonstrować mi swój żałosny śmiech?-syknęłam sarkastycznie. - Nie?Wyciągnąłem cię o drugiej w nocy z ciepłego łożka,żeby zademonstrować ci swoje uczucia wobec ciebie.-warknąłeś,po czym wstałeś i usiadłeś obok mnie. - Uczucia?O czym ty mówisz,gdzie twoja Magdunia?..Robisz sobie ze mnie jakieś jaja,jesli tak to spadaj. - Ku*wa jak ty nic nie rozumiesz!-krzyknąłeś i wstałeś z ławki.Przeszłeś kilka kroków do przodu i znowu się do mnie odwróciłeś. -Kocham cię.-szepnąłeś tak cicho,że prawie cię nie usłyszałam.Spoglądałam na ciebie szerko otwartymi oczami.Stałeś taki zgarbiony,wściekły,zaciskałeś pięści.-Kocham cię.-powtórzył. - Nie jak siostrę,nie jak brata .. -zachichotał. - Bardzo śmieszne .. - Kocham cię jak kobietę,kobietę z krwi i kości.Kocham,kocham i jeszcze raz kocham!-podałeś mi rękę i do siebie mocno przyciągnąłeś.-Kocham!! - Ciiiiiiiiiszej,pobudzisz mi sąsiadów. -burknęłam przykłądając mu palec do ust. - Co z tego?Niech wiedzą,że ja,oto tu stojący frajer,który o mały włos nie stracił miłości swojego życia kocham cię,kocham i jeszcze raz kocham! - A skąd ta pewność,że nie straciłeś?-zgasiłam cię tym pytaniem.Zdrętwiałeś,a twoja pewnośc siebie natychmiast się rozpłynęła. - Nie kochasz już mnie? -szepnąłeś smętnie.Czułam jak drżałeś,jak drżały ci dłonie. - A kochałam? Zakłopotałeś się,natychmiast się ode mnie odsunąłeś.Twoje oczy zaszły łzami.Nie wiedziałam czemu tak się zachowuje,przecież zawsze o tym marzyłam,żeby z tobą być..ale chyba jeszcze nie przeszedł mi ten ból..ten cholerny ból,który mi zadałeś liżąc się z nią na moich oczach,w moje urodziny..wtedy,kiedy powiedziałam ci,że czuję do ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Nie wiedziałeś co odpowiedzieć,straciłeś kontrolę nad całym swoim ciałem. - J-ja popełniłem dużo błędów,za dużo .. a-ale każdy zasługuje na drugą szansę,przecież .. no proszę cię,co ty mówisz..jeszcze kilka tygodni temu kochałaś mnie całym sercem,nie wierzę,że było inaczej!-krzyknąłeś po chwili.-Nie wierzę,słyszysz!? - A co?Magdunia cię zostawiła i teraz przyleciałeś do mnie?-syknęłam wbijając palce w jego ramiona. - Nie. Zaczęłam cicho płakać. - Zawsze cię kochałem kretynko,tylko się bałem,czy to takie trudne do zrozumienia?Byłem z nią bo było mi tak łatwiej,bo do niej nic nie czułem,nie musiałem mówić o uczuciach.A ty .. taka mała,drobna,delikatna.Onieśmielałaś mnie.Tyle razy miałem ochotę wziąc cię w ramiona i posiąść twoje ciało,tak żeby było moje..moje,rozumiesz?Przeżywałem horror jak moj kumple cię podrywali..Pamiętasz jak tańczyłaś z Grześkiem?Zazdrość zżerała mnie całego,dlatego się wtedy tak napiłem,nie mogłem znieśc tamtego widoku.Onieśmielałaś mnie po prostu,rozumiesz?Uważałem,że na ciebie nie zasługuję.Wtedy,w twoje urodziny .. ja chciałem,żebyś się odkochała,bo wiedziałem,że nie jestem facetem dla ciebie,tylko,że .. ja tak cholernie cię kocham,że nie potrafię zyć bez ciebie,rozumiesz?I nienawidziłem zawsze kiedy mówilas,że jestem dla ciebie jak brat..bo kochałem cię od bardzo dawna,jeszcze daaaawno przed tobą skarbie. - Dlaczego nigdy mi tego nie powiedziałeś!?- rzuciłam z wyrzutem. - Bo się bałem,bo jestem tchórzem,po prostu tchórzem.Tak mi było łatwiej,nie mówić o uczuciach..ale teraz mówię..teraz już się nie boję.Proszę powiedz,że mnie jeszcze kochasz.-uklękłeś przede mną i połozyles głowę na moich kolanach.Czułam jak szybko oddychasz,bardzo szybko. - Kocham no .. jak mogłabym nie kochać takiego świra jak ty.-uśmiechnęłam się do niego. - Czyli kochasz? -mruknął niedowierzając. - No kocham. - Bardzo? - Bardzo. - Ale tylko mnie? - Przestań już,idę spać. - No to chodź. - wstał,zlapał mnie za rękę i poprowadził w stronę mojego domu. - Chwila,jakie chodź..ja idę spać do siebie,ty idź do siebie. - Nie zasnę sam,musisz byc obok. - szepnąłeś łącząc nasze usta w jedną,namiętną całość. -Musisz być obok.

.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

karosmile
 

KaroSmile: Widzę cmentarz, a na nim jest dużo osób. Nie wiem o co chodzi? Dlaczego ich wszystkich widzę z góry?! W pewnym momencie zauważam jasną trumnę w niej lezę ja - ubrana w piękną suknię, w dłoniach trzymam bukiet suszonych róż. Potem zauważam Ciebie ubrany na czarno ze łzami w oczach i z białą róża w dłoni. Spuszczoną masz głowę i po kryjomu wycierasz łzy. Chciałam wtedy Cię tak bardzo przytulić lecz nie mogłam- przecież jestem duchem. Stos kwiatów na mym grobie, a przy Krzyżu leży biała róza, którą sam położyłeś. Powiedziałeś wtedy: -Kocham Cię... - słyszałam to! I odchodząc pocałowałeś Krzyż. Poczułam Twój oddech na mych ustach. Czułam jakbyś całował mnie. Tak delikatnie jak zazwyczaj to robiłeś. Odszedłeś! Szłam obok Ciebie chciałam Ci powiedzieć tyle słów - nie mogłam. Teraz zabronione mi to jest. Po chwili wyjąłeś komórkę z kieszeni swej. Gdy zobaczyłam opcje - wykasuj - poczułam ból. Byłam pewna, ze to zrobisz, ze usuniesz numer mój. Nie zrobiłeś tego. Powiedziałeś tylko: - Za bardzo Ciebie Kocham , by usuwać Cię na zawsze. Wróciłam na swoje miejsce na cmentarzu, a Ty żyłeś dalej. Przez długi czas opiekowałam się Tobą. Mówiłam Ci jak bardzo mi Ciebie brakuje, jak bardzo Kocham Cię. Nie długo znów odwiedziłeś mnie. Przyniosłeś swoje zdjęcie, zakopałeś je w grobie mym i ze łzami w oczach powiedziałeś: - Nie zapomnij o mnie kochanie, bo ja o Tobie nigdy nie zapomnę! -znów stałam się Twoim Aniołem Stróżem. Wiedz mój miły, ze Kocham Cię i nawet po śmierci swej nie opuścisz serca mego! Dopiero w grobie zapomnę o Tobie, gdy moje powieki zamkną sie na wieki....A kiedy mnie ciemne zakryją doły, kochać Cię będą moje popioły